język/language:     polski polski     english english
 
 
Zapiski w biegu 2008-11-18
2008-11-18

Zapiski w biegu

Szukam osób chętnych pomóc w nagraniu "Bezsenności w Tokio" dla niewidomych. Chcę włożyć w to swój czas i udostępnić moje studio. Ale ktoś musi projekt sponsorowac i zająć się dystrybucją. Mój wydawca zwrócił się do PZN 3 lata temu - ciągle czekamy... Wiem, że są programy do czytania tekstu, ale w książce jest wiele słów japońskich no i fajnie by było mieć ją w czytaniu Gajdzina... z pomocą lektora do pozostałych ról. Za wszelkie sugestie i oferty pomocy z góry bardzo dziękuję!

2008.11.14 Szóstka z Sawanny przestała istnieć, zanim nawet zdążyła zagrać przed publicznością. Rozpadła się w trochę niefortunnym momencie, bo liczyłem na zagranie na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy w styczniu. Cóż, taki jest los zespołów - rodzą się i rozpadają. Myślę, że chwilowo nie będę się śpieszył z szukaniem nowego składu, tylko poświęcę czas do lata 2009 na doskonalenie własnej gry, w czym pomaga mi znakomity perkusista i wybitny pedagog, Piotr Pniak.

2008.07.31 NOWA KSIĄŻKA "Radio Yokohama" skończona! Nie, nie jest to "Urojenie", chwilowo odłożone na półkę. Napisałem Zupełnie Inną Historię - łatwą, lekką i przyjemną (za to z potrójnym dnem). A raczej napisaliśMY, bo to KOLABORACJA z autorką mieszkającą na drugim końcu świata. Książka nietypowa bo cała dzieje się w jednym budynku, w Yokohama. Budynku co najmniej dziwnym... ale pewnie nie mniej niż zamieszkujący go ludzie. I nie tylko ludzie :-)

2007.08.03 Dobre wieści na froncie muzycznym! Po rozpadzie zespołu Hebi w maju zeszłego roku mam wreszcie nowy skład. Nazywamy się SZÓSTKA Z SAWANNY. Jest nas... trzech :-) Gitara, bas i perkusja. Na razie przygotowujemy własny materiał, ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku pojawimy się gdzieś na scenie. Dam znać, oczywiście.

2008.05.25 Dziękuję za setki maili z życzeniami zdrowia, które dostałem leżąc w szpitalu z sepsą!

PS. Z mailami coraz gorzej - nie wszystkie przychodzą. Więc: jeśli do mnie napisałeś(-aś), a ja nie odpisałem, to znaczy, że NIE DOSTAŁEM TWOJEGO MAILA! Powodów ku temu może być wiele, z nadgorliwością filtrów antyspamowych na miejscu pierwszym. Co zrobić? NAPISAĆ PONOWNIE! Sprawdzić również, czy na pewno został wysłany na adres PRYWATNY: marcin(małpa)bruczkowski.com a nie np. na mój stary adres centertelowy (gdzie już nie pracuję)

=====

STARE ZAPISKI W BIEGU:

Następna książka, pod roboczym tytułem "UROJENIE" (ukłony dla Kasi Krzywickiej, która go wymyśliła), jest na warsztacie, czyli na razie w postaci arkusza MS Excel z dużą liczbą zakładek. Będzie się pisała powoli ze względu na nową pracę (Honeywell), wymagającą ode mnie sporej liczby podróży po świecie. Powinienem jednak wyrobić się na późną jesień 2008. Taki jest plan - co 1,5 roku zapodawać moim czytelnikom trochę świeżego materiału. Oby tylko nowa posada umożliwiła utrzymanie dotychczasowego tempa wydawniczego.

=====

Raport z pisania nowej książki: tekst jest właśnie w łamaniu. Na czym polega ta tajemnicza forma tortur tekstu nie wiem, ale rezultatem powinno być coś, co jedzie do drukarni, a potem magicznie staje się pachnącymi nowością książkami w wysłanych starymi gazetami paczkach z szarego papieru, rozpakowywanych w magazynach wydawcy. Rozrywanie takiej paczki stanowi unikalną i trudną do opisania przyjemność bycia Autorem :-)

Mamy też już roboczy tytuł. Po konsultacji blisko 100 czytelników i drugich tylu Krewnych-I-Znajomych-Królika sz. Wydawca wybrał: "Zagubieni w Tokio". Planowany termin pojawienia się w księgarniach - początek maja.

===

SKOŃCZYŁEM!!! W ciągu ośmiu miesięcy napisałem już 556257 znaków, czyli o jakieś 11% więcej, niż planowałem. Co nie znaczy, że po procesie REDAKCJI tekst się nieco nie skurczy. Jak wiadomo, dobra redakcja = redukcja. Mój szanowny Wydawca ujmuje to w ten sposób:
- Co to jest słup telegraficzny?
- Dobrze zredagowane drzewo.
:-)

Marcin Bruczkowski

===

PS. Książka pisała się wolniej, niż dwie poprzednie. Tak, "pisała się". Czasem odnosiłem wrażenie, że autor jest tutaj najmniej ważnym aktorem procesu twórczego. Bohaterowie jak zwykle żyją własnym życiem i codziennie serwują mi mikro-szoki w postaci najmniej oczekiwanych zachowań czy wypowiedzi. Najgorszy jest oczywiście znany z "Bezsenności w Tokio" Gajdzin. Tak, to jedna z centralnych postaci, chociaż tym razem nie jest już narratorem, a opisywana historia nie dotyczy go bezpośrednio i nie jest bezpośrednią kontynuacją żadnego z wątków opisywanych w pierwszej książce. Pojawi się nawet Sean... więcej nie powiem!

Trudność polega na płynnym i logicznym opowiedzeniu historii kilku osób, które znałem kiedyś w Japonii, w sposób wspierający wątek centralny - poszukiwań zaginionego Japończyka. A więc mamy powieść, produkt z założenia fikcyjny, ale mocno oparty na prawdziwych wydarzeniach, co wbrew pozorom mocno utrudnia swobodę autorską. Nie, to nie są wymówki poprzedzające spóźnienie. Nadal mam nadzieję wziąć gotową książkę do ręki na wiosnę, a konkretnie w maju.

==

 




 
 
kreacja Marcin Bruczkowski, wszelkie prawa zastrzeżone, 2005-2008